Poród może nastąpić w każdej chwili i tak naprawdę to dziecko decyduje o tym, kiedy wybierze się w podróż na zewnątrz. Gdy tylko będzie gotowe, jego organizm zapoczątkuje cały szereg zmian hormonalnych, które rozpoczną poród.
Pod skórą Malca cały czas gromadzi się tkanka tłuszczowa, co sprawia, że żyły nie są już tak bardzo widoczne pod powierzchnią skóry. Dodatkowo rozwija się teraz brązowa tkanka tłuszczowa, odpowiedzialna za regulację temperatury i utrzymanie ciepła. Meszek lanugo już niemal całkowicie zniknął. Po porodzie być może zauważysz jego resztki na barkach, ramionach, nogach i fałdkach. Skóra dziecka wydaje się teraz bielsza i, co ciekawe, nawet dzieci o ciemniejszej karnacji są teraz białe. Ich pigment nie jest jeszcze dość rozwinięty, ale pojawi się wkrótce po narodzinach. Także kanaliki łzowe wykształcą się dopiero po ok. miesiącu od porodu. To dlatego na twarzy twojego noworodka, nawet w trakcie silnego płaczu, nie zobaczysz łez.
Maluch mierzy razem z nóżkami ok. 48 do 53 cm. Jego waga to w przybliżeniu 3 – 3,5 kg.
Skurcze Braxtona-Hicksa mogą pojawiać się coraz częściej, a ponieważ Twoje myśli krążą już tylko wokół porodu, to pewnie za każdym razem myślisz, że to już. Jeśli skurcze zmieniają się w zależności od Twojej aktywności, to jest to oznaka fałszywego porodu. Jeśli więc np. leżysz i masz skurcze, które ustają, gdy tylko zaczynasz się ruszać, to na pewno nie jest to objaw prawdziwego porodu. I odwrotnie - jeśli jesteś w ruchu i czujesz skurcze, a gdy się położysz one ustępują, to ponownie jest to fałszywy alarm. Prawdziwy poród zaczyna się, gdy skurcze są coraz mocniejsze, pojawiają się w coraz krótszych odstępach czasu i nie zanikają wraz ze zmianą Twojej aktywności fizycznej. Objawy prawdziwego porodu wyczujesz w dole brzucha oraz w dolnej części pleców. Może im towarzyszyć także biegunka i nieżyt żołądka. Niestety, nie wszystkie porody przebiegają według książkowego wzoru, zawsze jednak zwracaj uwagę na intensywność objawów. Główną cechą skurczów porodowych jest to, że występują coraz częściej i są coraz mocniejsze.
Nacięcie krocza jest nieskomplikowanym zabiegiem chirurgicznym. Polega ono na nacięciu mięśni krocza w celu powiększenia ujścia pochwy. Lekarz lub położna za pomocą specjalnych nożyczek wykonuje nacięcie w szczycie skurczu, kiedy mięśnie krocza są bardzo mocno napięte, a tkanki najmniej wrażliwe. Prawidłowo wykonanego nacięcia nawet nie poczujesz. Wykonuje się jedno z dwóch głównych rodzajów nacięcia krocza: środkowe lub środkowo-boczne. Nacięcie środkowe wykonuje się w kierunku odbytu, nacięcie środkowo-boczne w kierunku uda, omijając odbyt.
Zabieg nacięcia krocza przez dziesięciolecia uważany był za zabieg rutynowy, niezbędny przy każdym porodzie. Obecnie wielu ginekologów i położnych jest zdania, że nacięcie powinno być praktykowane tylko w pewnych okolicznościach położniczych, jak np.:
- bardzo duża główka dziecka,
- poród przedwczesny (wrażliwa i niedojrzała główka wcześniaka nie powinna być narażona na dodatkowy ucisk),
- pogorszenie się czynności serca dziecka i konieczność szybkiego zakończenia porodu,
- użycie kleszczy lub próżniociągu położniczego,
- dystocja barku dziecka (bark uwięziony w kanale rodnym),
- brak współpracy rodzącej w końcowej fazie porodu.
Niektórzy specjaliści są zdania, że lekkie samoistne pęknięcie krocza jest dla kobiety rodzącej korzystniejsze niż jego nacięcie. Ich zdaniem pęknięcia, choć trudniej się je szyje, szybciej się goją, nie są tak problematyczne jak nacięcia i przysparzają mniej dolegliwości bólowych w połogu. Niebezpiecznym powikłaniem są pęknięcia bardzo obszerne, uszkadzające m.in zwieracz wewnętrzny i zewnętrzny odbytu oraz błonę śluzową odbytu.
Koleżanka trafiła na porodówkę, trzymałam za nią kciuki i nagle…godzina 17 i ja też dostaję skurczy. Szok! Co teraz, czy to już? Czekamy z mężem, jak akcja się potoczy. Godzina 24, jedziemy do szpitala, kładą nas na porodówkę, rozwarcie 3-4 centymetry jestem oszołomiona, ale jednak szczęśliwa. Za ścianą jest moja koleżanka. O 1:11 urodziła, a ja popłakałam się ze szczęścia. Teraz moja kolej! Nagle skurcze ustały. Co ze mną? Czuję smutek, zastanawiam się, co dalej. Lekarz powiedział, że mamy czas i odesłał nas do domu. Adaś zrobił nam psikusa, a ja czułam się bardzo zawiedziona. Jest mi ciężko…Agnieszka z Bydgoszczy, mama Adasia