A A A

Mały geniusz

data dodania: 03.04.2012

Informacje
Autor: Katarzyna Stelter
Data dodania: 03.04.2012

Tagi: dziecko 1-3, wychowanie, rozwój dziecka, rozwój mózgu, zajęcia dodatkowe, pedagog, Blanka Poćwiardowska

Lekcje muzyki dla niemowląt, matematyka dla kilkulatków - to droga do przyszłego sukcesu naszych dzieci. Czyżby?

Zobacz galerię

Dyskusje w grupach:
ostatnie wpisy w grupach

zobacz inne grupy...

Całkiem niedawno jeszcze niemowlęta i małe dzieci uznawane były za istoty, które niewiele wiedzą i niewiele potrafią. Śpią, jedzą, raczkują, krzyczą i zapełniają pieluchy. Jednak kolejne badania nad rozwojem dziecka przyniosły na przestrzeni trzydziestu lat ogromną zmianę. Teraz mówi się o małych geniuszach, których mózgi niczym gąbki chłoną z otaczającego świata, a pierwsze trzy lata życia uznawane są za fundament późniejszego szczęścia, umiejętności i sukcesu. Czy słusznie?

Cudowny mały mózg

To, co wiemy już o możliwościach małego dziecka, może zaskoczyć niejednego rodzica: jeszcze w łóżeczku niemowlęta pojmują podstawy fizyki, rozróżniają języki obce, potrafią kategoryzować istoty żywe. Niewiarygodne, prawda? Wydaje się, że dziś nie wystarczy już jedynie zaspokajanie podstawowych potrzeb naszych dzieci. Teraz liczy się stymulacja.

W pierwszym roku życia mózg rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. Niemowlęta przychodzą na świat z około 100 milionami komórek nerwowych, czyli z mniej więcej tą samą ich ilością, jaka występuje u dorosłych. I choć na początku niewiele jest wykształconych połączeń między nimi (tzw. synaps), to w okresie niemowlęcym i wczesnego dzieciństwa ich sieć powstaje bardzo szybko i bez ustanku. W wieku dwóch lat nasze pociechy mają już tyle samo synaps, co rodzice, czyli sto bilionów, a w wieku trzech lat mają ich już przynajmniej dwa razy tyle. Ta nadprodukcja połączeń między komórkami ma swój cel. Dzięki temu mali odkrywcy są otwarci na każdą sytuację, w której mogą się znaleźć. Przykład: małe dzieci są w stanie bezbłędnie naśladować słowa we wszystkich językach. Z czasem jednak wzmacniają się tylko te połączenia nerwowe, które są najczęściej używane, a inne zanikają. To dlatego te niesamowite zdolności przemijają. Mózg utrwala to, co ważne, a to, co niepotrzebne zostaje wymazane.

Boję się, że przegapię

Rodzic, który świadomie chce wychowywać swoje dziecko zdaje sobie sprawę, że to czas jedyny w swoim rodzaju. Dodatkowo bombardują go hasła w stylu: „klub wspiera rozwój intelektualny dziecka”, „zapraszamy na zajęcia ogólnorozowjowe”, „zajecia dla najmłodszych”. Reklamy krzyczą do nas zewsząd, a my nabieramy przekonania, że lekcje muzyki dla niemowląt, matematyka dla kilkulatków czy angielski od pieluchy to droga do przyszłego sukcesu naszych dzieci. Bo przecież dziś trzeba stymulować rozwój. To bardzo modne, ale czy słuszne? Okazuje się, że wyszukując kolejne rozwijające zajęcia dla swojej latorośli, możemy przegapić to, co najważniejsze.

- To prawda, że pierwsze trzy lata życia dziecka to czas kolosalnych zmian i sposób sprawowania opieki nad nim może mieć ogromne znaczenie dla jego dalszego rozwoju - mówi pedagog, dr Blanka Poćwiardowska* z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. - Mózg małego dziecka do 5. roku życia wykazuje największą plastyczność i chłonność, ale dziecko na początku życia ma jeszcze wątłą fizycznie i psychicznie konstrukcję i potrzebuje przede wszystkim obecności i miłości najbliższych osób – dodaje. Niezbędna jest także czułość i przewidywalność opiekunów, którzy gotowi są na zaspokajanie potrzeb niemowlaka. - Poprzez to dziecko uczy się, że świat jest bezpieczny i może zaufać swoim opiekunom. To jest początek drogi odnajdywania siebie wśród innych ludzi, pierwsza nauka wchodzenia w relacje – stwierdza dr Poćwiardowska. Jeśli rodzice wystarczająco dobrze odczytują i zaspokajają potrzeby dziecka, nie tylko te związane z głodem, chłodem i bólem, ale także równie istotną potrzebę bliskości, dotyku, kontaktu, ruchu i łagodnego poznawania świata wszystkimi zmysłami, to dziecko ma szansę na lepszy start w dalsze życie. Małe dziecko nie jest jednak pomniejszonym dorosłym. Nie potrafi poradzić sobie z frustracją, niepokojem, strachem i głodem. Maluch potrzebuje przewodnika, który pokaże mu jak radzić sobie zarówno z radością, jak i ze złością, jak poznawać świat. Przewodnika, który uszanuje również jego wewnętrzny życiowy rytm i uwzględni jego możliwości, przeplatając czas aktywnej zabawy z odpoczynkiem. Zanim więc zapiszesz swoje dziecko na matematykę dla najmłodszych, zajęcia z języka obcego dla niemowląt czy kurs nauki czytania, zastanów się, czy faktycznie wypływają one z dziecięcych potrzeb, czy są realizacją twoich własnych marzeń.

- Rodzice niepotrzebnie startują w konkursie na bycie najlepszymi rodzicami i posiadanie najlepiej rozwiniętego dziecka. We wczesnym dzieciństwie najbardziej potrzebna jest obecność rodziców i przestrzeń przygotowana do zabawy, poznawania świata i zdobywania go – wyjaśnia pedagog. - Nie potrzebne są dodatkowe zajęcia edukacyjne, bo dziecko uczy się przez zabawę i kontakt z dobrym dorosłym. Czasem wystarczy do tego zwykłe tekturowe pudło, które raz może być samochodem, innym razem domkiem dla lalek, a jeszcze kiedy indziej kryjówką, do której można się schować – dodaje.

Umiar nade wszystko

Wymagając od swojego dziecka zbyt wiele możesz w konsekwencji zniechęcić je do tego rodzaju aktywności. Obciążony zajęciami i oczekiwaniami wobec siebie maluch zaczyna odczuwać stres, z którym próbuje uporać się na swój własny, dziecięcy sposób – wraca do smoczka, ssania kciuka, zaczyna obgryzać paznokcie, chrząkać, dłubać w nosie czy nawet masturbować się. Szuka sposobu na rozładowanie napięcia.
- Niebezpieczne wydaje mi się to, że rodzice czasem nie dostrzegają, że dziecko bierze udział w zajęciach tylko dlatego, że widzi, jak bardzo na tym zależy rodzicom. Dzieci czasem są gotowe na takie poświęcenie, żeby nie stracić rodzicielskiej miłości i obecności – wyjaśnia dr Poćwiardowska. - Oczywiście nie ma co popadać w przesadę i w ogóle nie korzystać z żadnych innych poza domowymi form aktywności dla dzieci, ale niech nie będzie ich zbyt wiele i niech wypływają z potrzeb dziecka, a nie naszych oczekiwań, wyobrażeń czy marzeń. Jak więc mądrze i skutecznie wspomagać rozwój dziecka?

- Ważne jest adekwatne reagowanie na jego potrzeby, tworzenie bliskiej pełnej miłości i akceptacji więzi, ustalony rytm dnia, nauka radzenia sobie z różnymi uczuciami. Nazywajmy je wtedy, kiedy się pojawiają, pokazujmy sobie miny, jak wyglądamy, kiedy się cieszymy, złościmy, wstydzimy albo jesteśmy dumni. Możemy doskonalić umiejętności dziecka poprzez różnorodne zabawy, rozwijanie umiejętności językowych, np. nazywanie mijanych na spacerze drzew, zwracanie uwagi na kolory, opisywanie obrazków w książeczkach. - podpowiada psycholog. - Przede wszystkim nie można przegapić tego, że dziecko w tym czasie uczy się emocjonalnego odnoszenia się do osób dla niego ważnych. Jeśli nie będzie uwzględniało potrzeb uczuć innych pozostanie skoncentrowane na sobie i będzie mu trudniej nawiązywać bliskie relacje z innymi ludźmi.
Jeśli jednak szukasz zajęć, które pozwolą ci odetchnąć od codziennej rutyny, a przy okazji wzbogacą świat dziecka, pomyśl o takiej formie aktywności, która pozwoli wam uczestniczyć w nich wspólnie. Dobrym pomysłem mogą być więc zajęcia fitness dla mam z dziećmi, rodzinne spotkania organizowane przez kluby, w których uczestniczą i rodzice i dziecko. Róbcie coś rozwijającego, ale róbcie to razem. Dziecko skorzysta na tym dużo bardziej, niż z kontemplacji sztuki czy nauki liczenia w obcym mu gronie.

* Dr Blanka Poćwiardowska - jest pedagogiem i socjoterapeutą. Na co dzień pracuje w Zakładzie Pedagogiki Opiekuńczej z Profilaktyką Społeczną UKW pod kierownictwem prof. Marii Deptuły. Prowadzi zajęcia ze studentami, zachęcając ich do zgłębiania tajników m. in diagnostyki pedagogicznej, umiejętności interpersonalnych i wychowawczych. Ukończyła szkołę trenerów i ubiega się o uzyskanie rekomendacji Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Interesuje ją wspomaganie rozwoju dzieci i młodzieży oraz towarzysenie rodzinie w rozwoju. Od lipca 2007 r. do czerwca 2010 r. prowadziła w Bydgoszczy spotkania dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym, wspomagające rozwój kompetencji wychowawczych. Prywatnie uwielbia czytać, pływać i bawić się z dziećmi.




 

Komentarze użytkowników