Agnieszka Zimmermann: Fryzjer dla kobiet, fryzjer dla mężczyzn, ale żeby dla dzieci?
Agnieszka Jurek: Dlaczego nie? Przecież nasze pociechy również muszą ładnie wyglądać.
Skąd pomysł na otwarcie saloniku dla najmłodszych?
Z Nowego Jorku (śmiech). Byliśmy tam z mężem przez 4 lata i właśnie w Stanach Zjednoczonych urodził się nasz synek. W pewnym okresie jego życia przyszedł czas na obcięcie włosków i zaprowadziliśmy go do salonu fryzjerskiego. Byliśmy zauroczeni salonem, otoczeniem i atmosferą. To był salon przygotowany specjalnie dla dzieci – mnóstwo kolorów, zabawek. Zauroczyło to nas.
Dzieci boją się fryzjera. Dlaczego?
Myślę, że przyczyny są różne. Dzieci boją się dźwięku maszynki, nożyczek. Przede wszystkim maluchy traktują włosy jak część ciała i dlatego tak źle reagują na ich ścięcie.
Czy możliwa jest zatem przyjaźń „dziecięco-fryzjerska”?
Jasne! Może trudno w to uwierzyć, ale dzieci przywiązują się zarówno do fryzjerek, jak i do miejsca. Są dzieci, które nazywają fryzjerki ciociami, a wizyta w naszym salonie to dla nich nagroda.
Pamiętam, jak mnie fryzjerka sadzała na desce, by było jej wygodniej ścinać.
Właśnie. A taki salon nie był ani kolorowy ani przyjazny dzieciom. U nas jest inaczej. Pod ręką zawsze mamy kolorowe zabawki oraz sporą kolekcję bajek. Każde dziecko podczas strzyżenia siedzi w fantazyjnym fotelu-samochodzie lub na krześle w kształcie „wielkiej łapy”. Ściany są kolorowe, wokół pełno jest zabawek i to sprawia, że nasi mali klienci czują się jak w bawialni. Każde dziecko strzyżone po raz pierwszy otrzymuje od nas pamiątkowy dyplom z kosmykiem włosków.
„Dzisiaj pójdziemy to fryzjera. Nie masz się czego bać” - czy to dobre zaproszenie na pierwszą wizytę w salonie?
Nie. Zdania typu „nie bój się” lub „pani fryzjerka nic złego ci nie zrobi” mogą wzbudzić w dziecku podejrzenia. Najlepiej uprzedzić maluszka, co się będzie działo. Można pokazać mu zdjęcia salonu w internecie. Jeśli maluszek idzie pierwszy raz do fryzjera, dobrze zabrać ze sobą dodatkową koszulkę, gdyż nie każde dziecko pozwoli założyć sobie pelerynkę.
Ile lat mają klienci pani salonu?
Nie ma reguły. Najmłodszy klient miał 5 miesięcy, jednak większość rodziców czeka, aż dziecko skończy roczek.
Rozmawiała Agnieszka Zimmermann
Agnieszka Jurek jest właścicielką salonu fryzjerskiego „Loczek” w Szczecinie.