Michalina Łubecka: „Wolę mleko od mamy niż od jakiejś starej krowy" - to tylko jeden z napisów na śpioszkach twojego synka. Bez wątpienia jesteś za karmieniem piersią.
Olga Naden*: Odkąd dowiedziałam się, że spodziewam się pierwszego dziecka, wiedziałam, że będę karmiła piersią. Dla mnie nic innego nie wchodziło w rachubę - jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Maluszek rósł w moim brzuchu przez 9 miesięcy, a po przyjściu na świat nadal mogę zapewnić wszystko, co jest mu potrzebne. Ludzie jako gatunek przetrwali przez tysiące lat bez dokarmiania sztucznym mlekiem. Jest to stosunkowo nowy wynalazek, pierwsze sztuczne mleko zostało wyprodukowane w 1867 r. przez Justusa von Liebiga. W ciągu tych ostatnich 144 lat sztuczne karmienie niemowląt niestety bardzo się spopularyzowało i niewiele kobiet karmi swoje dzieci do 2. roku życia, jak zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Tymczasem korzyści zarówno dla dziecka jak i matki są niezaprzeczalne. I nade wszystko - nic to nie kosztuje!
Na rozmowę zgodziłaś się od razu, podkreślając, że karmienie piersią to twój ulubiony temat!
Moja filozofia życiowa jest bardzo prosta: jestem za jak najbardziej naturalnym trybem życia, naturalnym porodem, karmieniem piersią, spożywaniem nieprzetworzonej, świeżej żywności bez pestycydów, uprawianej naturalnymi metodami. Karmienie piersią jest jednym z moich ulubionych tematów. Z przykrością stwierdzam, że coraz więcej matek wybiera karmienie sztucznym pokarmem. Często jest to konsekwencja złych porad położnych czy lekarzy. Społeczeństwo nie jest wystarczająco wyedukowane, czego można się spodziewać we wczesnych dniach po przyjściu malucha na świat. Jako odpowiedź na jakiekolwiek problemy mamie wręcza się butelkę. A tymczasem potrzebna jest edukacja i pomoc mamom w tych trudnych chwilach. Pomimo że karmienie piersią jest naturalne, często nie jest łatwe. Porównuję to czasem do jazdy rowerem, która jest bardzo łatwa, gdy ją już opanowaliśmy. Ale na początku upadki zdarzają się często. Można byłoby mnie zaliczyć do grona laktywistów, ponieważ edukacja na temat karmienia piersią jest moja pasja. Niedawno właśnie zaczęłam kurs konsultanta laktacyjnego prowadzony przez Association of Breastfeeding Mothers UK.
Karmienie przyszło ci naturalnie?
Mojego drugiego dziecka tak, bardzo naturalnie. Synek urodził się w domu, w basenie porodowym, bez żadnych środków przeciwbólowych, 20 minut przed przyjściem położnej. Od samego początku wiedział jak ssać, nie był śpiący, wszystko poszło idealnie. Myślę, że naturalny poród pomógł zainicjować karmienie piersią i w dużej mierze dzięki temu nie napotkaliśmy żadnych problemów.
Tak łatwo nie było że starszą córeczką, Freyą. Na jakie kłopoty wtedy natrafiłaś?
Freya przyszła na świat po bardzo trudnym, 36- godzinnym porodzie. Niestety zgodziłam się na znieczulenie zewnątrzoponowe, które sprawiło, że mała była bardzo śpiąca przez prawie 3 doby. Mój poród był bardzo traumatyczny i nie chcąc spędzać ani chwili dłużej w szpitalu wypisałam się na własne życzenie w pierwsze dobie. Freya pomimo moich starań nie chciała ssać, w trzeciej dobie zdecydowałam się dać jej sztuczne mleko. Nie miałam żadnej pomocy ze strony położnych ani lekarza. Jedyną pomocą był internet. Dzięki niemu dowiedziałam się, że możliwe jest karmienie dziecka odciągniętym mlekiem. Kupiłam profesjonalny laktator i zaczęłam odciągać mleko. Po jakimś czasie miałam wystarczająco pokarmu nie tylko dla mojej córki, ale i dużo więcej. Zdecydowałam się oddawać mleko do banku mleka - oddalam prawie 50 litrów. Karmiłam tak moja córkę przez 14 miesięcy. Odkąd Sylas przyszedł na świat, znowu zaczęłam ściągać mleko dla Freyi. Córeczka nie toleruje dobrze mleka krowiego, postanowiłam zatem ściągać dla niej pokarm, aby zminimalizować ryzyko alergii i poprawić jej system odpornościowy.
Czułaś presję, że musisz karmić?
Nie. I może będzie to kontrowersyjne, ale uważam, iż presja, aby karmić piersią jest obecnie za niska. Rzadko kiedy się widzi mamy karmiące więcej niż 6 tygodni, bardzo mały procent dotrwa do pierwszego roku życia. Konsekwencje dla naszego zdrowia jest łatwo zauważyć: coraz więcej alergii, astmy, egzemy i chorowitych dzieci. Oczywiście karmienie piersią nie jest magicznym środkiem na wszystkie choroby, ale zapewni naszemu dziecku najlepszy życiowy start.
Jakich rad udzieliłabyś kobietom, które przygotowują się do tej roli? Trzeba to poczuć w sobie, czy przeczytać stos książek?
Moje rady są takie: czytać jak najwięcej jeszcze w czasie ciąży, znaleźć dobrego konsultanta laktacyjnego albo koleżankę, która sama karmiła przez ponad pół roku oraz przede wszystkim nie kupować butelek i sztucznego mleka „na wszelki wypadek”. Jak najbardziej naturalny poród pomoże zainicjować karmienie, ale jest to też możliwe po cesarce.
A może warto od razu przerzucić się na modyfikowane mleko i mieć spokój z dietą, planowaniem dnia pod karmienie? Może to byłoby wygodniejsze?
Jeżeli chodzi o dietę to jest to mit. W trakcie karmienia piersią można jeść wszystko, nawet pić małe ilości alkoholu i kawy. Według mnie karmienie sztucznym mlekiem nie jest wcale wygodne, trzeba myć sterylizować, podgrzewać mleko - nie wspominając o kosztach! Moje mleko jest gotowe 24 godziny na dobę, zawsze o idealnej temperaturze, w poręcznych pojemnikach które zawsze mam że sobą! Jeśli mama chce mieć chwilę dla siebie, zawsze można mleko ściągnąć i partner też może malucha karmić!
A co z karmieniem w miejscach publicznych? Zdarza ci się?
Jestem dumna z tego co robię, jeśli mój synek jest głodny, to ja go nakarmię, gdziekolwiek jesteśmy. Nie spotkałam się jeszcze z negatywną reakcja, a karmiłam w wielu miejscach.
Jaki to dla ciebie czas, gdy karmisz?
Karmienie piersią wytwarza szczególną więź z dzieckiem, sprawia, że maluch czuje się bezpiecznie. Dotyk jest bardzo ważny, szczególnie we wczesnych dniach kontakt skóra do skóry sprawia, że maluch się wycisza i uspokaja. Nawet jak jestem bardzo zabiegana czy zestresowana, podczas karmienia mojego synka wszystkie troski znikają, jest to specjalny czas dla nas dwoje. Nie ma nic lepszego na świecie niż ciepła relaksująca kąpiel z maluchem, podczas której go karmię.
Rozmawiała Michalina Łubecka
Olga Naden jest Polką mieszkającą w Anglii. Jej córka Freya w listopadzie skończy 3 lata, a syn Sylas ma 4 miesiące