Zaufałam naturze

data dodania: 30.07.2011

Informacje
Autor: Agnieszka Zimmermann
Data dodania: 30.07.2011

Tagi: macierzyństwo, laktacja, doradca laktacyjny, karmienie piersią

- Według mnie karmienie piersią jest nie tyle wpisane, co wmalowane w piękny obraz, jakim jest macierzyństwo – mówi Bożena Krzemińska, mama Eli.

Zobacz galerię

Dyskusje w grupach:
ostatnie wpisy w grupach

zobacz inne grupy...

Karmiła Pani piersią…

przez osiem miesięcy.

Pamięta Pani pierwsze karmienie?

Oczywiście. Tego się nie zapomina. Karmienie piersią było dla mnie oczywiste, wiedziałam, że będę karmić - nawet wtedy, gdy w dobę po cesarskim cięciu położna chwyciła moją pierś, ścisnęła i niezwykle „taktowanie” powiedziała: "O nic tu nie ma"... po czym uciekła (do obowiązków - mam nadzieję), zostawiając mi głodną Elkę. Pamiętam, że mimo wszystko przystawiłam córkę do "pustej" piersi i ... zaufałam naturze. Malutka wykonała kawał dobrej roboty - otworzyła szeroko paszczę i ssała.

Problemy jednak były.

Przez pierwsze dni, kiedy piersi nie były jeszcze przyzwyczajone do tego, że ktoś zaczął ich używać zgodnie z ich przeznaczeniem, miałam kłopot z bólem (na szczęście po kilkunastu dniach ból minął). Dla mnie karmienie okazało się procesem niezwykle naturalnym i wyłączonym z jakichkolwiek wątpliwości. Wyszłam z przekonania, że miliony kobiet karmiły, więc i ja będę karmić...

Karmienie to element macierzyństwa?

W pewnym sensie tak. Według mnie karmienie piersią jest nie tyle wpisane, co wmalowane w piękny obraz, jakim jest macierzyństwo.

Dlaczego więc niektórzy uważają, że matka nie powinna karmić piersią w sklepie, centrum handlowym, restauracji?

Nie mam pojęcia. Nie potrafię dostrzec nic obscenicznego ani wulgarnego w karmieniu (celowo nie dodaję, że piersią i w miejscu publicznym), tak samo jak nie potrafię zrozumieć ludzi, w których karmiąca matka budzi negatywne emocje.

Karmiła Pani poza domem?

Ela najadała się w domu i nie prosiła o jedzenie na mieście, gdyby jednak poprosiła (w jedyny znany niemowlakowi sposób), nie miałabym najmniejszych oporów, żeby ją nakarmić akurat w tym miejscu, w którym by tego chciała.

Teoria mówi o plusach karmienia piersią, a co zauważyła Pani w praktyce?

Może to zabrzmi dziwnie, ale w tej chwili korzyści z karmienia nie widzę, mam jednak nadzieję, że w przyszłości plusy naturalnego karmienia cudownie się objawią na przykład pod postacią wyższej odporności u Eli.

Zapomniała Pani o szczególnej więzi, jaka wytwarza się pomiędzy matką a dzieckiem.

Nie, nie zapomniałam. Celowo o niej nie wspomniałam. To nie jest tak, że tylko karmiąca piersią kobieta może taką więź wytworzyć. A co z paniami, które nie mogą karmić? One są gorsze? Nie. Uważam, że nie powinno się mówić o tej tak zwanej szczególnej więzi w przypadku matek karmiących piersią – takie spostrzeżenie jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące.

Dziękuję za rozmowę

 

Pani Bożena prowadzi kulinarny blog. Odnaleźć go można pod adresem: http://kuchniaelaimy.blogspot.com/

Komentarze użytkowników