Katarzyna Stelter: Są panie doulami czyli tak naprawdę kim?
Justyna Prucnal*: Kobietami, które towarzyszą innym kobietom w czasie przygotowań do narodzin dziecka oraz w trakcie samego porodu i w pierwszym okresie po nim. W dzisiejszych czasach często nie tylko kobietom, ale także ich mężom, czy też partnerom, którzy w większości przypadków chcą aktywnie uczestniczyć w tych wydarzeniach.
Czym dokładnie się panie zajmują?
Katarzyna Szyńska**: Najważniejsza jest nasza obecność przy rodzącej kobiecie, bycie z nią od początku porodu do jego zakończenia i jeszcze w trakcie pierwszych dwóch godzin po nim, kiedy nawiązuje się więź rodziców z nowo narodzonym dzieckiem. Doula dyskretnie towarzyszy im w tej chwili, może trochę się wycofać, pozwalając na intymność, jednak cały czas jest gotowa na udzielenie wsparcia np. przy pierwszym karmieniu.
J. P.: Z doświadczenia wiem, że bardzo ważne jest przygotowanie kobiety do porodu pod względem emocjonalnym. Redukcja lęku oraz umiejętność efektywnego relaksu jest niezbędna podczas narodzin dziecka. Wiele rozmawiamy też o maleństwie, które także przechodzi swój poród i szukamy sposobów na wspieranie go w tej drodze. Dla kobiety jest to bardzo ważne, by uświadomiła sobie, że pokonują ją razem - ona i dziecko.
Czy w douli jest więcej z położnej, psychologa czy może z przyjaciółki?
K. Sz.: Po trochu z każdej z nich, ale najwięcej z przyjaciółki. Doula nie zastępuje położnej, nie interweniuje w sensie medycznym. Towarzyszy natomiast kobiecie, aby ta, jeśli nie ma przy niej męża lub innej bliskiej osoby, nie była samotna w jednej z najważniejszych chwil w jej życiu. Doula dodaje jej siły, otuchy i wiary w to, że ma wszystko, aby urodzić dziecko! Ponieważ ukończyła stosowne szkolenie, posiada wiedzę i umiejętności na temat mechanizmu i natury porodu oraz gry hormonów, a także różnych sposobów łagodzenia bólu i napięcia. Najważniejsze jednak jest to, iż jest świadoma swojej roli. Podąża za kobietą; za rytmem jej porodu, za jej potrzebami i oczekiwaniami. Jedna kobieta będzie potrzebowała w danym momencie bardziej intensywnej pomocy np. w postaci masażu lub poruszania się na dużej piłce, inna będzie chciała tylko, żeby w czasie skurczu trzymać ją za rękę i wspólnie oddychać. I na każdym etapie porodu może to się znacząco zmieniać. Doula musi być otwarta na czasem bardzo subtelne sygnały kobiety - mimikę, zmianę oddechu.
Jak zaczyna się współpraca z kobietami? Przychodzą i mówią: chcę douli?
J. P.: Zwykle jest to bardzo naturalne. Pytają, na czym polega nasza pomoc i czego mogą oczekiwać. Wtedy my pytamy przede wszystkim o ich oczekiwania i motywacje. To ważne, dlaczego chcą doulę jako osobę towarzyszącą, a nie kogoś innego. Mówimy też o sobie, o naszym przygotowaniu teoretycznym i doświadczeniu w zakresie tematyki okołoporodowej, trochę o życiu prywatnym. Proponujemy też różne formy wsparcia w zależności od potrzeb indywidualnych danej kobiety lub pary.
Jakiej pomocy przede wszystkim oczekują od pań kobiety ciężarne, rodzące i te już w połogu?
J. P.: Przed porodem głównie wysłuchania ich obaw, lęków i zaakceptowania niepewności, a później dopiero praktycznego przygotowania. Najczęściej przypomnienia optymalnych pozycji i sposobów poruszania podczas porodu oraz oddechów. Podczas porodu kobiety chcą, aby im przypominać o głębokim oddychaniu oraz relaksowaniu się między skurczami. Często chcą czuć nasz dotyk w postaci masażu czy też trzymania za rękę.
K. Sz.: W połogu kobiety najwięcej wsparcia potrzebują podczas pierwszych dni, gdy nawiązuje się więź z dzieckiem, a jeszcze niepewnie czują się w nowej roli. Chcą podzielić się swoimi wątpliwościami, pytaniami oraz pojawiającymi się myślami i emocjami.
Ilu kobietom i ich partnerom już panie towarzyszyły?
J. P.: To były trzy porody. W jednym towarzyszyłam nie tylko kobiecie, ale także jej mężowi. Aktualnie przygotowuję się do kolejnego, który odbędzie się we wrześniu. Jedna doula nie może planować zbyt wielu porodów w roku, gdyż musi być dyspozycyjna w okresie okołoporodowym tylko dla jednej kobiety, a przecież mamy też swoje codzienne obowiązki, pracę, rodzinę.
K. Sz.: Przy samym porodzie towarzyszyłam do tej pory jeden raz. Zaobserwowałam, że większość kobiet chce, aby w tej chwili był z nią mąż, czy też partner. Jednak rola douli, to nie tylko towarzyszenie przy porodzie. Na co dzień prowadzę zajęcia z elementami jogi dla pań w ciąży i już po porodzie. Podczas tych spotkań okazuje się, że wielokrotnie jestem nie tylko prowadzącą zajęcia, ale przede wszystkim doulą. Z uczestniczkami spotkań mamy kontakt jeszcze długo po porodzie.
Udaje się paniom zaprzyjaźnić ze swoimi podopiecznymi?
K. Sz.: Bez tego nie ma możliwości towarzyszenia w porodzie. Doula staje się bliską koleżanką przed porodem, w trakcie jest przyjaciółką, a zaraz po narodzinach dziecka czuje się jak siostra. W okresie poporodowym relacje nadal są bliskie i choć z czasem kontakt się rozrzedza, to doula będzie nosiła w sercu każdą kobietę, której towarzyszyła przy porodzie.
A kiedy pojawił się pomysł zostania doulą?
J. P.: Stało się to chyba w momencie, gdy już jakiś czas prowadziłam zajęcia w szkole rodzenia. Nie wszystkie pary decydowały się na udział męża czy partnera podczas porodu. Pojawiło się wówczas pytanie: kto mógłby towarzyszyć kobiecie w zamian? Może to być siostra, przyjaciółka, czy też mama, a te nie zawsze mieszkają blisko. Przed porodem trzeba być dyspozycyjnym przez przynajmniej 4 tygodnie: 2 przed wyznaczonym terminem porodu i 2 po. Nie zawsze też te osoby są gotowe na takie doświadczenie.
K. Sz.: Kiedy prowadziłam zajęcia z jogi zauważyłam, że niektóre kobiety mają wiele pytań, wątpliwości i obaw związanych z porodem i nową rolą. Nasze rozmowy wybiegały znacznie poza ustalony przeze mnie program. Często kobiety wyrażały obawę, że mąż nie zdąży na czas, gdy rozpocznie się poród lub po prostu go nie będzie z racji wyjazdu służbowego. Samo zapewnienie jej, że może liczyć na "dublera" daje im duże poczucie bezpieczeństwa. Nigdy te obawy się nie spełniły, ale byłam gotowa i one o tym wiedziały.
K. Sz.: Warto też pamiętać, że choć jesteśmy w bliskich relacjach z niektórymi osobami, to nie zawsze oznacza to, że relacje te są łatwe. Jeśli twoja mama nadal nie widzi, że już dawno dorosłaś i często mówi, co będzie dla ciebie dobre, raczej nie będzie optymalną towarzyszką przy twoim porodzie. Z doulą jest też tak, że po to między innymi kobieta spotyka się z nią jeszcze przed porodem, żeby mogły się lepiej poznać i sprawdzić, czy zaiskrzy między nimi. Jeśli tak się nie stanie, mądra doula zaproponuje inną osobę na swoje miejsce. Podczas porodu nie może być miejsca na nieporozumienia i niepewną relację.
Jaka powinna być doula i kto może nią zostać?
J. P.: Z założenia doula jest matką, czyli ma za sobą doświadczenie własnego porodu i macierzyństwa. Warto też, aby miała ukończone szkolenie organizowane dla przyszłych doul. Jaką powinna być jednak osobą? Pierwsze, co mi się nasuwa, to zrównoważenie. Doula powinna być opanowana, niewiele rzeczy powinno wyprowadzić ją z równowagi (bardzo pomaga w tym medytacja). Powinna też cechować się na tyle wystarczającą pokorą, aby akceptować to, że to nie ona jest najważniejsza podczas porodu.
K. Sz.: Bardzo pomaga także otwartość na innych oraz umiejętność nawiązywania relacji.
Czy doula musi mieć wykształcenie medyczne? Czy może zastąpić położną?
K. Sz.: Co najważniejsze i należy to bardzo wyraźnie podkreślić, doula nie ma zastępować położnej. To jest zupełnie inna rola, bardziej komplementarna do tej, jaką jest rola położnej. Z doświadczenia wiem, jak piękne mogą być porody, gdy doula i położna współpracują ze sobą, kiedy każda z nich jest świadoma swojej roli.
J. P.: Doula może mieć wykształcenie medyczne, ale nie musi. Ja na przykład jestem pielęgniarką i psychologiem z wykształcenia i trochę mi to pomaga. Jednak odbycie specjalnego szkolenia dla doul, uczestniczenie w konferencjach np. organizowanych przez Fundacje Rodzić po Ludzku i samokształcenie wystarczą, jeśli chodzi o wiedzę dotyczącą fizjologii okresu okołoporodowego, natury porodu i rodzicielstwa w takim zakresie, w jakim wymaga tego rola douli. Reszta to doświadczenie i chęć niesienia takiej pomocy.
K. Sz.: Zdarza się, że osoba która jest położną, jest też doulą i wtedy raczej nie decyduje się na osobiste przyjmowanie porodu u kobiety, której towarzyszy. Lepiej, aby role te się nie krzyżowały. W trakcie porodu położna jest odpowiedzialna głównie za stronę medyczną i na oddziale ma pod opieką kilka kobiet, natomiast doula jest obecna przy rodzącej przez cały czas porodu i jest bardziej nastawiona na aspekt emocjonalny.
A jak wygląda współpraca z położną lub lekarzem?
J. P.: Doula jest osobą, którą kobieta może wybrać jako osobę bliską w trakcie porodu i każda kobieta rodząca ma do tego prawo. Doula nie musi więc specjalnie informować personelu medycznego, że ma takie przeszkolenie. Ja jestem jednak zdania, że warto, aby to zrobiła w myśl otwartej komunikacji. Może przedstawić się i krótko wyjaśnić, na czym polega jej rola i w jaki sposób będzie wspierała kobietę rodzącą. Jasne podkreślenie i odróżnienie swoich kompetencji, pomaga w nawiązaniu wzajemnej współpracy.
K. Sz.: Doula może być łącznikiem między kobietą a personelem, kiedy trudno jej np. prosić o coś lub sygnalizować jakieś odczucia. Doula jest z kobietą przez cały czas i może wychwycić czasami bardzo subtelne zmiany zachodzące podczas porodu i informować o nich, może liczyć czas trwania skurczu i odstępy miedzy każdym z nich - jest tego sporo.
Co jest najtrudniejsze w byciu doulą?
J. P.: Pewnie to, że jeśli chodzi o poród to tutaj nic nie jest przewidywalne. Często podkreślamy kobietom i ich mężom przygotowującym się do narodzin dziecka, że nie warto przywiązywać się do jednego scenariusza i że każdy poród jest innym nowym wydarzeniem. Same także bardzo często musimy sobie o tym przypominać. Musimy też być otwarte nie tylko na różnorodność mechanizmu porodu, ale także na każdą kobietę, której decydujemy się towarzyszyć w tej drodze, a która jest zawsze inną, odrębną osobą i jak każdy z nas wyposażona jest zarówno w zasoby, ale też pewne ograniczenia. Jedna przecież może łatwiej radzić sobie ze stresem, inna natomiast będzie potrzebowała więcej wsparcia w tym zakresie. Dlatego tak ważne, aby doula i kobieta rodząca wcześniej wystarczająco się poznały.
Czy rola douli kończy się wraz z urodzeniem dziecka?
K. Sz.: To zależy od sytuacji i danej kobiety lub pary; ich oczekiwań i potrzeb. Na pewno wraz z narodzinami dziecka ta rola się nie kończy. Jeszcze przez 2 godziny po porodzie przebywa z kobietą, jej mężem i dzieckiem służąc wsparciem, jeśli zaistnieje taka potrzeba. Może to być np. pomoc w pierwszym karmieniu dziecka, a później wykonaniu toalety itp. Doula jest dostępna też przez pierwsze dni lub nawet tygodnie, odwiedzając rodzinę w domu lub służąc radą przez telefon. Niektóre pary mają duże wsparcie w sobie i wśród najbliższych. Jednak bywa też tak, że rodzina mieszka daleko i w tych sytuacjach cenna może być dłuższa pomoc douli.
W Polsce doula wciąż brzmi egzotycznie. Jak reagują na panie kobiety ciężarne, otoczenie? Myślą raczej „Co za fanaberie!” czy podchodzą z zainteresowaniem?
J. P.: Spotkałam się z zainteresowaniem wobec tematu oraz sympatią. Coraz więcej kobiet uczęszczających na zajęcia w szkole rodzenia, zetknęło się już wcześniej z tym słowem, jednak nie zawsze w pełni wiedziały, czego mogłyby oczekiwać od douli i na czym polega jej rola.
Jak panie sądzą, czy doula zdobędzie popularność w Polsce?
J. P.: Moim zdaniem to nie jest kwestia popularności i mody. Rola douli nie jest zjawiskiem nowym - kobiety od zawsze towarzyszyły innym kobietom w porodach. W wielu krajach ze wsparcia douli korzysta sporo kobiet i ich mężów czy partnerów. Idea ta dotarła do nas pewnie dlatego, że jesteśmy coraz bardziej otwarci jako naród na to, co dla nas dobre i co nas wspiera. Jest wiele organizacji pozarządowych - fundacji oraz stowarzyszeń, które aktywnie promują np. ideę porodu aktywnego, czy też rodzicielstwa bliskości. Jestem pewna, że dzięki tym działaniom doule nie tylko przetrwają, ale będą się rozwijały. Stawarza to szansę, że przyszłe pokolenia będą szczęśliwsze i zdrowsze.
Bycie doulą to bardziej zawód czy pasja?
J. P.: Jeszcze nie wiem… raczej nie praca zawodowa i też chyba nie pasja w takim znaczeniu, jak radość ze śpiewania, malowania, czy lepienia z gliny. Już wiem! Tu chyba chodzi o potrzebę. Ktoś ma taką potrzebę, a my mamy potrzebę odpowiedzi na nią - to jest coś takiego naturalnego.
Rozmawiała Katarzyna Stelter
Justyna Prucnal – Założycielka i koordynatorka Szkoły Łagodnego Rodzenia oraz Poradni Laktacyjnej, właścicielka Centrum Zdrowia Psychicznego oraz Profilaktyki i Wspierania Rozwoju HEAL w Bydgoszczy. Z wykształcenia pedagog, psycholog i psychoterapeuta. W szkole rodzenia prowadzi zajęcia z zakresu psychoprofilaktyki okresu okołoporodowego oraz wczesnego rozwoju dziecka. Zajmuje się również wsparciem psychologicznym w przypadku wystąpienia trudności emocjonalnych w ciąży lub po porodzie. Jest otwarta na możliwość wspierania kobiety i jej męża/partnera podczas porodu jako doula. Prywatnie mama dwójki dzieci.
Katarzyna Szyńska – Specjalistka profilaktyki zdrowia.W Szkole Łagodnego Rodzenia prowadzi zajęcia dodatkowe dla kobiet w ciąży, przygotowujące ciało i umysł do porodu i wykorzystujące elementy jogi. Już po rozwiązaniu zaprasza Mamy wraz z dziećmi na jogę po porodzie. Ukończyła szkolenie zorganizowane przez Fundacje Rodzić po Ludzku i służy rodzącym swoją pomocą jako doula. Jest mamą dwójki dzieci.