Rozmowa z Wojciechem Andrzejem Banasiakiem, ojcem 3,5-letniego Rohana - dziecka urodzonego lotosowo
Michalina Łubecka: - Od razu wiedzieliście, że zdecydujecie się na poród lotosowy?
Wojciech Andrzej Banasiak: Właściwie tak. Choć zawsze chciałem mieć dziecko, przed poczęciem go niewiele zastanawiałem się nad sprawami, które dotyczą dzieci. A gdy Patrycja była w ciąży z Rohanem, okazało się, że jestem na to kompletnie nieprzygotowany psychicznie. Czułem, że to dla mnie czas wielkiej inicjacji. Miałem wiele dylematów, szczególnie tych związanych ze stanem błogosławionym, okresem okołoporodowym i czasem dzieciństwa. Zacząłem nie tylko czytać, ale i rozmyślać, co zrobić, aby mój syn miał jak najlepiej. Znając podstawy psychologii i psychoterapii, wiedzieliśmy, jak duży wpływ na psychikę w życiu dorosłym przynosi okres porodu. Jedną z form niespowodowania kolejnej traumy dziecku jest poród lotosowy, o którym słyszeliśmy już wcześniej. To była naturalna konsekwencja naszych stanów umysłu, systemu przekonań. Taki wybór nie był podyktowany modą czy aktualnymi zainteresowaniami.
Postanowiliście urodzić w domu.
Przyjście naszego syna uznałem za wielki dar. Ostatnią rzeczą, jaką bym chciał, to profanacja tego poprzez przedmiotowe traktowanie jego matki i jego samego w szpitalu. Postawiliśmy więc na naszą przestrzeń, którą wówczas była mała kawalerka w zatłoczonym warszawskim blokowisku. Mała i skromna, ale tu żyliśmy. Rohan rodził się w mocno przytłumionym, bardzo delikatnym świetle. W czasie narodzin zadbałem o to, aby cały pokój pełen był najróżniejszych kwiatów. Powietrze było nimi wypełnione. Niemożliwy był dla nas poród w naszym ogrodzie, wśród przyrody, bo o takim ogrodzie mogliśmy tylko marzyć, więc przyniosłem przyrodę do domu.
Dziecko rodziło się w najlepszych warunkach, jakie mogliśmy mu zapewnić, czyli takich, w których my czuliśmy się dobrze. To było miejsce naszej rodziny, a więc i nowego jej członka.
Co na to sąsiedzi?
Nawet nie wiedzieli, że ktoś tam za ścianą rodzi! Było u nas w tamtym czasie znacznie spokojniej. Rohan urodził się szybko i samodzielnie, w ręce taty, w ciepłym, ciemnym i cichym pokoju, leciutko stękając. Potem przytulony do brzuszka, odnalazł pierś, którą powolutku zaczął ssać. Nie było w tym wszystkim krzyków, przerażenia, wielkich bóli. Tak Patrycja jak i Rohan przeżyli te wielkie chwile bardzo łagodnie.
Nie chcieliście obecności lekarza lub położnej?
Na czas samego porodu zamówiliśmy położną z największym doświadczeniem porodów domowych w Polsce, wspaniałą kobietę i fachowca, Irenę Chołuj. Zrządzeniem losu, bardzo pozytywnie postrzeganym z mojej perspektywy, Irena spóźniła się pięć minut z przyczyn niezależnych od niej. Mogliśmy wyłącznie sami przywitać naszego ukochanego synka.
Jak przyjęła waszą decyzję o nieodcinaniu pępowiny?
Poinformowaliśmy ją o naszej decyzji. Wsparła nas swoim doświadczeniem w tym zakresie z innych swoich porodów.
Rodzina albo znajomi nie pukali się w głowę?
Nie, szczególnie, że przed samym porodem spotykaliśmy się z możliwie jak największą liczbą osób, których dzieci urodziły się lotosowo. Wsparcie świadomych kobiet, które miały za sobą porody naturalne uważam na jedną z najistotniejszych rzeczy, jakie były potrzebne Patrycji i dziecku, całej sytuacji oraz mnie samemu. Szybko zrozumiałem jedną rzecz: to nie narodziny bez przecinania pępowiny powinno nazywać się naturalnymi. To porodom, w których pępowina jest odcinana, powinno się nadać właściwą nazwę, np. poród przecinany, traumatyzowany. Współczesna medycyna snuje wyłącznie domysły na temat tego, co może się stać, gdy nie przetnie się pępowiny i właściwie postępuje z łożyskiem. Dawno obalone mity medyczne i najzwyklejsza niewiedza budzą u wielu ludzi lęk przed porodem lotosowym. Jednak co roku tysiące dzieci rodzi się lotosowo bez żadnych komplikacji. Pisze o tym na przykład położna Shivam Rahana w swojej książce albo na stronie internetowej. Warto zapamiętać to, czego jesteśmy najlepszym przykładem: poród lotosowy jest całkowicie bezpieczny, nie stanowi zagrożenia dla życia dziecka.
Czy było coś, czego się obawialiście?
Chyba najwięcej troski i poszukiwań poświęciłem ewentualnym komplikacjom i zagrożeniom mogącym nastąpić w czasie samego porodu. Teraz postrzegam, że były to niepotrzebne lęki. Czytałem wiele, o tym, co mógłbym zrobić jako przeciętny człowiek - nie będący medykiem, gdy coś tam będzie się dziać. Im więcej wiedzy zdobywam, tym tak naprawdę więcej lęku we mnie ta wiedza wzbudza. Przynosiła ona bowiem coraz to dziwniejsze i straszniejsze przypadki, które mogłyby się zdarzyć. Zrozumiałem jednak, że nadmierne skupianie się na zdobywaniu wiedzy, wcale mi nie pomaga. Zrozumiałem, że muszę zająć się moim umysłem, a w szczególności sferą emocjonalną. I kiedy to zacząłem robić, realnie poprawiało się nie tylko moje nastawienie i ale i bezpieczeństwo porodu. By wszystko przebiegło pozytywnie, warto w czasie oczekiwania na dziecko rozprawić się ze swoimi – być może wcześniej skrywanymi - traumami, by w tej ważnej chwili czuć się bezpiecznie.
Twój brat i bratowa stoczyli walkę z prawem po porodzie lotosowym swojego dziecka.
- Nie zgodzili się na przecięcie pępowiny.Ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego, na którym przebywali o sprawie powiadomił prokuraturę. Hrubieszowski sąd rodzinny nakazał lekarzom wykonanie zabiegu wbrew woli rodziców. Mój brat przeciął więc pępowinę po 13 godzinach po porodzie. Jednocześnie policja wszczęła dochodzenie, które miało wykazać, czy rodzice noworodka narazili jego zdrowie. Po siedmiu miesiącach śledczy umorzyli sprawę. Powołani biegli, czyli wyspecjalizowani lekarze, nie stwierdzili, żeby odcięcie pępowiny po 13 godzinach od porodu spowodowało zagrożenie życia lub zdrowia dziecka. Zauważyli także, że w przypadku tzw. porodu lotosowego, a taki właśnie się odbył, pępowina sama odpada nawet po 10 dniach.
Rozmawiała Michalina Łubecka
*Wojciech Andrzej Banasiak jest ojcem 3,5-letniego Rohana. Współzałożyciel portalu www.porodlotosowy.pl.
A czy Wy zdecydowalibyście się na taki poród? Co o nim sądzisz? A może masz już za sobą takie doświadczenie? Podziel się swoimi spostrzeżeniami i sugestiami na temat porodu lotosowego w grupie.Poród lotosowy