Agnieszka Zimmermann: Odlicza pani dni do rozwiązania?
Alicja B.: Jeszcze nie. Będąc dopiero na przełomie trzeciego i czwartego miesiąca ciąży ma się przed sobą wiele czasu, a i ostatnio obowiązków jest taki nadmiar, że godzin w dobie brakuje na takie rozmyślania, co będzie w styczniu przyszłego roku. Teraz koncentruję się na właściwej ocenie naszej sytuacji, na szukaniu położnej i przede wszystkim na nowej potrzebie przepracowania żalu po poprzednim porodzie, uwolnienia się od niego, by mieć wolną głowę w tej najważniejszej chwili.
Jeśli wszystko potoczy się właściwie, po pani myśli, to poród odbędzie się w domu. Skąd ten pomysł?
Któregoś dnia przeczytaliśmy z mężem na forum społecznościowym wypowiedź pewnej młodej kobiety z Pomorza, która opisała swój własny, niezwykle piękny i wzruszający poród w domu, przedstawiając go jako dobrą alternatywę dla porodu w szpitalu. Czytając jej opowieść oboje poczuliśmy, że to jest właśnie to! W głębi siebie zrozumiałam, że to jedyna opcja, która jest zgodna z moim ja, z moim światopoglądem, wizją rodzenia, z moją filozofią i kobiecością. Rzuciliśmy się od razu na książki Ireny Chołuj, Preeti Agrawal, Michela Odent’a oraz rzetelne artykuły i informacje dostępne w Internecie. Zapisaliśmy się do szkoły rodzenia prowadzonej właśnie przez dr Agrawal i w każdym kolejnym wykonywanym przez nas kroku umacnialiśmy się w swojej decyzji. Zaczęli nas otaczać ludzie, którzy rodzili wspólnie w domu i dzielili się doświadczeniami, które budowały w nas coraz mocniejszą zgodę i pełne zaufanie, a nasz związek ulegał coraz większemu wzmocnieniu.
Świadomie chciałaby pani zrezygnować z porodu w szpitalu - tam przyszło na świat pierwsze pani dziecko.
Chciałabym uniknąć samej instytucji jaką jest szpital z wielu tak naprawdę powodów. Mamy z mężem sporą wiedzę o tym jak wygląda opieka nad rodzącą i noworodkiem, a jak powinna ona naprawdę wyglądać. Przy pierwszym dziecku też planowaliśmy poród w domu. Niestety, mimo wielu starań, ćwiczeń, specjalnych pozycji, nie udało się nam zrealizować tego pięknego planu. Wszystko z powodu położenia pośladkowego synka, który nie chciał się obrócić główką do dołu. Skończyło się więc cesarskim cięciem i 10-dniowym pobytem w szpitalu, gdzie zostałam wchłonięta w potworny dla mnie system, w którym czułam się bezwolną, pozbawioną decyzyjności kukiełką, gdzie to właśnie cały personel medyczny miał jedynie rację, zaś moje odmienne zdanie traktowane było momentami niczym kobieca fanaberia. Dzięki temu jednak doświadczeniu wiem jeszcze mocniej, że tego właśnie chcę ponad wszelką miarę uniknąć.
Czyli czego?
Według nas dobra opieka nad rodzącą to ciąg powiązanych ze sobą czynności mających na celu zapewnienie jej komfortu i intymności, szacunku dla niej i dziecka, a także: unikanie niepotrzebnego nacinania krocza, niepodłączanie bez pytania sztucznej oksytocyny (która jak wiadomo wzmacnia tylko ból, intensyfikuje skurcze i nakręca cały sznur niepotrzebnych ingerencji medycznych, takich jak: znieczulenie, zatrzymanie akcji porodowej, cesarka), pozwolenie na rodzenie w dowolnych pozycjach, tzw. wertykalnych, brak wypychania dziecka na siłę, brak pospieszania, brak łyżeczkowania łożyska tylko cierpliwe czekanie, aż samo się urodzi, itd. To mnóstwo istotnych elementów w tym niezwykle ważnym procesie.
Jak wyglądają przygotowania do porodu w domu?
Przygotowania bardziej polegają na przygotowaniu samej... głowy. Kobieta wybierająca poród w domu musi być świadoma swojej decyzji. Nie powinna kierować się jedynie ucieczką czy lękiem przed szpitalem. Powinna czuć w sobie wewnętrzną zgodę i potrzebę urodzenia w zgodzie ze swoim Ja, w świadomości, że nie będzie tu szansy na wykonanie znieczulenia, gdy ból stanie się nie do zniesienia, o cesarce wręcz już nie wspominając.
Czy nie macie państwo obaw, że coś może się w czasie porodu wydarzyć?
Każda doświadczona położna dokonuje od pierwszego już spotkania z ciężarną bardzo szczegółowej analizy, przeprowadzając dokładny wywiad, zbierając i analizując badania lekarskie oraz laboratoryjne. Nie zakwalifikuje takiego przypadku, który może generować kłopoty już na samym początku, ponieważ to ona, położna, będzie ponosiła odpowiedzialność za taki poród. Poza tym przy każdym spotkaniu omawia się bardzo szczegółowo taktykę postępowania w razie wystąpienia komplikacji.
Położne często krytykują pozycję leżącą w czasie porodu, której tak łatwo uniknąć w czasie porodu domowego.
Bo to jedyna niefizjologiczna pozycja w czasie porodu. Pozycję na leżąco lub półleżąco narzuca się rodzącej jedynie dla komfortu lekarza i położnej, zapominając jednak o tym, że dziecko musi w tym czasie pokonać drogę pod górkę i poród staje się tym samym trudniejszy, dłużej trwa, a pęknięcia krocza mogą się okazać dużo bardziej nieprzyjemne. We własnym natomiast domu kobieta sama decyduje o przyjmowanych pozycjach, poruszaniu się kiedy chce i gdzie chce, wykonywanych ćwiczeniach, pomieszczeniach, w których chce przebywać, o ściąganiu ubrań, a tym samym nagości, o kąpieli, zrobieniu sobie herbaty lub jedzeniu w trakcie, śpiewaniu lub oddychaniu, a nawet krzyku - to jej własny w dom i może w nim robić, co chce. W olbrzymiej większości przypadków świadome kobiety rodzące intuicyjnie przyjmują pozycje wertykalne, dzięki czemu ryzyko komplikacji, popękania czy nacięcia krocza spada do realnego minimum.
Jakie są korzyści porodu domowego?
Przede wszystkim położna zostaje wcześniej wybrana przez rodziców i w ciągu kilku spotkań poprzedzających sam poród mogą się nawzajem dobrze poznać, dzięki czemu rodząca będzie odczuwać spokój i zaufanie. Sama położna zaś będzie postacią współtowarzyszącą, stojąc troszkę z boku, bo to kobieta i dziecko są głównymi bohaterami tego wydarzenia, a nie lekarz czy położna. Położna domowa to wykwalifikowana, doświadczona i niezwykle odpowiedzialna osoba, która może w spokoju skoncentrować się tylko na tej jednej rodzącej, za każdym razem uważnie wsłuchując się w jej ciało, badając ją tak często, jak uzna to za stosowne. A tym samym jest w stanie z olbrzymim wyprzedzeniem czasowym przewidzieć komplikacje i w razie ich wystąpienia, pojechać z rodzącą do szpitala, gdzie udzielona zostanie właściwa opieka i pomoc. Poród w domu daje rodzącej kobiecie poczucie niezwykłej siły i mocy - sama jest bowiem kapitanem tego statku, pokonując wszelkie przeciwności, ból i słabość tak, jak czyniły to nasze pramatki, pod czujnym okiem towarzyszącej jej, zaufanej położnej. Rodzenie w domu daje także kobiecie niezwykłe poczucie bezpieczeństwa i, co niezwykle ważne podkreślenia, intymności chwili. A już na marginesie warto wspomnieć, że badania pokazują, że dzieci urodzone w domu są o wiele spokojniejsze i rzadziej płaczą.
A jakie korzyści ma dziecko?
W czasie porodu domowego nikt nie maltretuje dziecka nadmiarem bodźców, takimi jak rażące światła lamp, ostre dźwięki czy krzyki, obce dłonie, zimna waga, zastrzyki, itp. Od samego początku maleństwo może leżeć sobie w spokoju na ciepłym brzuchu mamy, odpoczywać wraz z nią, chłonąc nowy świat i poznając rodziców po zapachach i przyciszonych szeptach najbliższych osób.
Rozmawiała Agnieszka Zimmermann
*Alicja – od lipca ubiegłego roku prowadzi stronę internetową poświęcona domowym porodom: www.porod-w-domu.pl