A A A

Decyzja o adopcji

data dodania: 17.01.2011

Informacje
Autor: Sandra_36
Data dodania: 17.01.2011

Tagi: macierzyństwo, adopcja, połóg, poród

Adoptować dziecko, czy pogodzić się z bezdzietnością? Trudna decyzja. Na macierzyństwo zdecydowałam się dość późno, więc o kolejnym dziecku nie było mowy. Dlatego przyszedł pomysł o adopcji.

Zobacz galerię

Dyskusje w grupach:
ostatnie wpisy w grupach

zobacz inne grupy...

Ciąża

Ciążę wspominam jak koszmar. Nie tylko tyłam na potęgę, ale miałam też straszne skurcze i obrzęki nóg. W ostatnich dwóch miesiącach nie mogłam w ogóle spać – ani na plecach, ani na lewym, ani na prawym boku. Podobno na lewym jest najlepiej, ale ja miałam wrażenie, że w moim przypadku to nic nie pomaga. Wydaje mi się, że nie ominęła mnie żadna typowa ciążowa dolegliwość.

Poród

Tym razem koszmar nad koszmarami. Maluszek nie szykował się na świat. Brzuch miałam olbrzymi. Byłam mega wielka. W końcu po dwóch tygodniach po wyznaczonym terminie porodu lekarze zdecydowali o wywołaniu porodu. Nie czytałam wcześniej nic na temat indukcji porodowej. Gdybym wiedziała, jak to wygląda, myślę że zrobiłabym wszystko, żeby mieć cesarskie cięcie.

Po około dwóch godzinach od podania oksytocyny, poczułam niesamowity ból. Miałam bóle krzyżowe, które jak później się dowiedziałam, są czterokrotnie silniejsze przy porodzie indukowanym niż przy zwykłym porodzie. Miałam wrażenie, że trwają wiecznie, a ja nie mam chwili odpoczynku. Modliłam się, żeby ten ból się skończył.

Mama zawsze mi powtarzała, że o bólu porodowym w końcu się zapomina i znów pragnie się kolejnego dziecka. A mnie na samo wspomnienie porodu robiło się słabo.

Połóg

Dla wielu kobiet to okres, kiedy dochodzą do siebie. Jedne potrzebują trzech dni, inne dwóch tygodni. Ja, nie żebym się rozczulała nad sobą, potrzebowałam całych sześciu tygodni. Miałam kilka razy wizytę położnej – a to rana po nacięciu krocza się nie goiła, a to robiły mi się zastoje w piersiach i żeby uniknąć zapalenia piersi, znajoma położna masowała je, żeby zlikwidować „guzki”, które porobiły się od nadmiaru pokarmu. Byłam tak strasznie zmęczona, obolała, kompletnie nie do życia.

Później było już tylko gorzej. Nie wiem, co się ze mną stało. Z jednej strony cieszyłam się, że synek urodził się zdrowy, silny i taki śliczny. Z drugiej, nie mogłam patrzeć na siebie w lustro. Przytyłam prawie 20 kg i jak na złość, mimo stosowania przeróżnych diet nie mogłam schudnąć.

Może niektóre kobiety, które są mamami powiedzą, że szukam dziury w całym i niemożliwe, żeby było aż tak strasznie. Może...

Adopcja

Kiedy mój synek trochę podrósł, zaczęłam myśleć o rodzeństwie dla niego. Czas szybko ucieka i trudno utrwalić wszystkie niezapomniane chwile... Z małego niemowlaczka wyrósł 3-latek, którego zaczęłam pakować do przedszkola. Podczas zabaw w domu cały czas wyobrażałam sobie, jakby to było super, gdyby był już drugi maluszek. Ale jak tylko pomyślałam o ciąży, porodzie i tym okropnym połogu, to zaraz zmieniałam zdanie.

I nagle pewnego dnia zaczęłam się zastanawiać, czy adopcja nie byłaby idealnym rozwiązaniem.

Męża udało mi się przekonać całkiem łatwo i zaczęliśmy załatwiać formalności.

Od roku jesteśmy rodzicami dwóch smyków. I w końcu tworzymy model 2+2, o jakim zawsze marzyłam.

Komentarze użytkowników