Naprotechnologia (Natural Procreative Technology) jest technologią naturalnej prokreacji opartą na modelu Creightona. Wymyślił ją 40 lat temu amerykański ginekolog Thomas W. Hilgers, który jako żarliwy katolik zastanawiał się, co zrobić, by w naturalny sposób, bez uciekania się do zabronionych przez Kościół środków antykoncepcyjnych, skutecznie chronić się przed niechcianą ciążą. Doszedł do wniosku, że należy możliwie jak najbardziej precyzyjnie określić moment owulacji.Ocena śluzu była już podstawą naturalnej metody planowania rodziny opracowanej przez małżeństwo Billingsów 10 lat wcześniej.
Metoda polega na dokładnej, codziennej obserwacji śluzu, temperatury, samopoczucia kobiety i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Prof. Thomas Hilgers postawił tezę, iż większość przypadków niepłodności idiopatycznej (o niewyjaśnionym medycznie podłożu) to w istocie niezdiagnozowane przypadki całkowicie uleczalnej niepłodności.
Naprotechnologia może okazać się skuteczną metodą, jeśli przyczyną niepłodności są problemy z owulacją (ok. 25 proc. pacjentów) i wówczas, gdy bezpośrednią przyczynę niepłodności trudno jest ustalić, w przypadku tzw. niepłodności idiopatycznej ( kilka procent chorych). U około 60-70% par naprotechnologia nie jest w stanie pomóc. Przyczyną nieskuteczności tej metody w ok. 50% jest patologia nasienia mężczyzny, a u kobiet endometrioza, niedrożność jajowodów, patologia jajników, brak macicy itp.
Naprotechnologia to program leczenia, który trwa około 2 lata i obejmuje również rozmowy z terapeutą i duchownym. Pary, dla których nie da się nic zrobić, przygotowywane są także do adopcji dzieci. Dzięki naprotechnologii możliwe jest przywrócenie płodności poprzez obserwację cyklu, diagnostykę cyklu, jak i leczenie laparoskopowe. Najczęstszym merytorycznym błędem jest sugerowanie, ze naprotechnologia jest alternatywą dla metody in vitro. Nic bardziej mylnego.
W przypadkach, wobec których naturalne leczenie nie daje rezultatów, współczesna medycyna oferuje inne możliwości tj. metoda in vitro.
Jedne głosy mówią, iż „stosując naprotechnologię, która jest metodą naturalną – para borykająca się z niepłodnością może uniknąć niekorzystnych skutków zdrowotnych, jakie niesie za sobą metoda in vitro”. „Z drugiej strony naprotechnolodzy to często nawet nie lekarze, osoby bez podstawowej wiedzy na temat fizjologii i najnowszych metod leczenia niepłodności”.
Dla wielu par metoda sztucznego zapłodnienia in vitro to jedyna szansa zostania rodzicem. Metoda polega na sztucznym zapłodnieniu i wyhodowaniu embrionów w warunkach laboratoryjnych, poza żeńskim układem rozrodczym. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo poczęcia do macicy wszczepia się więcej zarodków w nadziei, że choć jeden z nich prawidłowo się rozwinie. Dlatego, przy sztucznym zapłodnieniu częściej zdarzają się ciąże mnogie. Oznaczają one ryzyko dla dzieci, które wiąże się z wcześniejszym porodem, niską masą urodzeniową dzieci. Przy zapłodnieniu in vitro występuje też ryzyko ciąży ektopowej - pozamacicznej.
Ponadto, metoda in vitro jest kosztowna (do 10.000 zł), a zabieg sztucznego zapłodnienia czasem trzeba powtórzyć – dwu-, trzykrotnie lub więcej. Niektóre kliniki proponują rozłożenie kosztów na raty.
Pojawia się także aspekt religijny, co dla 95% zdeklarowanych Katolików w Polsce ma ogromne znaczenie. Wielu Polaków jest przeciwnych metodom innym niż naturalne, a sam problem zapłodnienia metodą in vitro nadal pozostaje otwarty. Rząd polski z roku na rok planuje zmiany, które na dzień dzisiejszy nie zostały ostatecznie wprowadzone.
Ostatecznie, wybór powinien należeć do przyszłych rodziców. Pragnienie posiadania dziecka jest silnym uczuciem i nikt nie powinien być osądzany za wybór , jakiego dokonuje.