Sara Ottosson ma 25 lat, mieszka w Szwecji i jest nauczycielką biologii. Jej matka, 56-letnia Eva Ottosson jest dyrektorem jednej z firm oświetleniowych. Pracuje i żyje w Nottingham w Anglii. Nazwisko tych dwóch kobiet obiegło niedawno cały świat. Dlaczego? Bo wiosną przyszłego roku obie mają wziąć udział w nowatorskiej operacji przeszczepu macicy.
Bez szans na macierzyństwo
Szanse Sary na zostanie biologiczną matką były dotychczas zerowe. Kobieta urodziła się z rzadką wadą - w wyniku zaburzeń rozwoju układu moczowo-płciowego nie wykształciła się u niej macica. To Zespół Mayera-Rokitansky'ego-Küstera-Hausera, który zdarza się raz na około 5 tys. urodzeń. Jego przyczyną jest dysplazja tzw. przewodów Müllera, do której dochodzi w 2. miesiącu życia płodowego. Sara dowiedziała się o swojej przypadłości, gdy w wieku dojrzewania nie pojawiła się u niej miesiączka.
Nowatorski przeszczep
Pierwszy przeszczep macicy przeprowadzono w 2002 r. w Arabii Saudyjskiej. Zespół specjalistów wszczepił wówczas 26-letniej pacjentce macicę pochodzącą od 46-letniej dawczyni. Niestety po 99 dniach od operacji wystąpiły groźne komplikacje i macicę trzeba było usunąć. Sam przeszczep wzbudził jednak nadzieję wśród wielu bezpłodnych dotychczas kobiet. Zanim bowiem lekarze zmuszeni zostali do usunięcia wszczepionej macicy, organizm pacjentki nie tylko nie odrzucił jej, ale u kobiety wystąpiła nawet 2 razy normalna miesiączka. Przypadek ten pokazał, że udoskonalenie technik chirurgicznych może pomóc w leczeniu niepłodności spowodowanej brakiem lub uszkodzeniem macicy.
Kolejnej próby przeszczepu macicy ma podjąć się wiosną przyszłego roku międzynarodowy zespół lekarzy w Göteborgu. Jego przewodniczący, prof. Mats Brannstrom przekonuje w wywiadzie dla francuskiej agencji prasowej AFP, że w przypadku szwedzkiego przeszczepu ryzyko takich powikłań będzie dużo mniejsze. Brannstrom wraz z zespołem pracuje nad udoskonaleniem techniki transplantacji macicy od ponad 10 lat. Dotychczas udało mu się przeszczepić łono u myszy, szczurów, owiec i świń. Teraz kolej na transplantację u ludzi.
Nadzieja zamiast lęku
Sara nie boi się operacji. W wywiadzie dla angielskiego dziennika „The Daily Telegraph” na pytanie o to, jakie ma odczucia w związku z przeszczepem, odpowiedziała: - Dla mnie to organ jak każdy inny. Bardziej martwi mnie to, że moja mama będzie miała tak poważny zabieg.
Jeżeli operacja się powiedzie, a przeczep przyjmie, komórki jajowe Sary zostaną zapłodnione spermą jej partnera poprzez in vitro, a następnie wszczepione do macicy pozyskanej od jej matki.
- Przeszczep macicy to na pewno bardzo duże wyzwanie dla współczesnej medycyny - komentuje prof. Marek Grabiec, kierownik Katedry i Kliniki Położnictwa Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. - Przeszczepiona macica z uwagi na antygenowość prawdopodobnie się przyjmie. Pytanie tylko, czy podejmie swoje funkcje? Dotychczas się to nie udało, to tajemnica kobiecej płodności. Na pewno jednak sama operacja, jak i jej wyniki będą bardzo interesujące – dodaje prof. Grabiec.