Złocista barwa, biała piana i ten niepowtarzalny gorzkawy smak... Każdy wie o czym mowa, gdyż właśnie tak prezentowane jest piwo. Reklamy kuszą nas wspaniałym smakiem i niemal magiczną siłą tego trunku. Spoty reklamowe mają na celu zachęcić nas do kupienia napoju. My jednak spróbujemy przekonać cię, że czasem warto posłuchać rozsądku i powstrzymać się od kupienia czegoś, co nam tylko szkodzi.
Znane przysłowie mówi „od przybytku głowa nie boli”. W tym przypadku jest jednak inaczej - od nadmiaru piwa boli nie tylko głowa, ale również stawy, nerki i wątroba.
Piwo - sposób na uzależnienie
Piwo jest napojem o niskiej zawartości alkoholu. Jednak już ta ilość wystarcza, aby wpłynąć na układ nerwowy. Alkohol wchłaniany jest w żołądku i stamtąd trafia do krwi. Wraz z nią rozprowadzany jest po całym ciele. Uczucie rozluźnienia i jednocześnie pewność siebie jest niebezpiecznym zestawieniem. Stąd właśnie bierze się brawura i wiele niebezpiecznych zachowań. Dużo osób niestety uzależnia się od niego, z czasem doprowadzając do życiowych niepowodzeń i tragedii.
Uderzenie w wątrobę
Piwo, jak każdy alkohol, nie jest obojętne dla wątroby. Jednak w naszej świadomości nie jest ono uważane za równe innym trunkom, dlatego jest dość często spożywane. Kiedy pijemy regularnie nawet niskoprocentowe napoje, organizm przyzwyczaja się. Z czasem trzeba spożywać ich większe ilości, aby odczuć ten sam efekt. To z kolei obciąża wątrobę. Alkohol niszczy komórki tego organu, i co prawda mogą się one regenerować, jednak nie działają już tak sprawnie jak wcześniej.
Kolana nie lubią piwa
Dna moczanowa jest chorobą, w przebiegu której dochodzi do nieprawidłowego metabolizmu związków purynowych, w konsekwencji czego gromadzą się one w formie kwasu moczowego, między innymi w rejonie stawów i nerek, wywołując ból i dyskomfort w poruszaniu się.
Niestety, piwo podwójnie przyczynia się do problemów z dną moczanową. Nie dość, że produkt ten obfituje w związki purynowe, które kumulują się w organizmie, to dodatkowo powoduje występowanie nagłych ataków bólu.
Piwo to nie balsam dla żołądka
Cierpisz na wrzody? Piwo nie jest w tym przypadku twoim sprzymierzeńcem. Alkohol oraz sfermentowany słód jęczmienny pobudzają żołądek do wytwarzania kwasu solnego. Taki stan niepotrzebnie podrażnia nadżerki i owrzodzenia, przyczyniając się do zaostrzenia choroby i bolesnych dolegliwości.
Chroń serce przed piwem!
Małe piwo po pracy to u ciebie standard? Uważaj zatem na nadciśnienie! Już dwie puszki piwa dziennie wywołują ten niekorzystny efekt. Napój ten przyczynia się do występowania skoków ciśnienia, co z czasem może rozwinąć się w nadciśnienie tętnicze. Wbrew pozorom potrzeba paru dni, aby po wypiciu piwa ciśnienie krwi się ustabilizowało. Serce mamy tylko jedno, więc należy o nie dbać.
Nie zawsze pomaga nerkom
Wszyscy znamy moczopędny wpływ piwa. Jednak nie zawsze ma ono dobroczynny wpływ na nerki. W przypadku kamicy szczawianowej piwo nie pomoże, lecz jeszcze bardziej zaszkodzi. Dzieje się tak, ponieważ w tym przypadku piwo przyczynia się do tworzenia kamieni. Jeśli masz więc predyspozycje do powstawania kamieni w nerkach, lepiej skonsultuj się z lekarzem. Domowe kuracje piwem mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Fotel, telewizja, browar = piwny brzuszek
Większość ludzi myśli, że jeśli napój nie jest słodki, to nie tuczy. Jednak piwo zawdzięcza swoją kaloryczność alkoholowi - 1g alkoholu daje 7 kcal. Tak zwany mięsień piwny jest niczym innym jak tkanką tłuszczową. Nie jest to powód do dumy, tłuszcz odkładający się w rejonie brzucha przyczynia się bowiem do wystąpienia wielu chorób, między innymi miażdżycy i cukrzycy. Uciska on także narządy wewnętrzne, pogarszając ich funkcjonowanie. Kolejną sprawą jest niemal automatyczne łączenie piwa z jedzeniem. Trudno wyobrazić sobie oglądanie meczu bez piwa i paczki chipsów lub innych kalorycznych przekąsek.
Ćwiczysz? Nie pij!
Chodzisz na siłownię lub zależy ci na utrzymaniu dobrej kondycji? Piwo może zniweczyć twoje plany. Alkohol negatywnie wpływa na metabolizm, przez co spada wydolność organizmu. Kalorie w nim zawarte wymagającą od ciebie więcej ćwiczeń dla utrzymania zgrabnej sylwetki. Szkoda, aby twój trening szedł na marne. Jeśli zależy ci na efektach, piwo powinno być usunięte z twojego menu.
Pijesz – więcej palisz!
Palisz lub jesteś na etapie rzucania palenia? Ogranicz zatem piwo, które przyczynia się do zwiększenia ilości wypalonych papierosów. Wystarczy, że wypijesz piwo kwadrans przed zapaleniem papierosa, a nikotyna zacznie się słabiej wchłaniać. Z tego powodu częściej sięgamy po kolejnego papierosa, uzupełniając niedobory nikotyny, jakie odczuwa nasz organizm.
Piwo a łóżko
Masz problemy z erekcją? Może powodem twoich problemów jest... piwo. Częste picie tego trunku przyczynia się bowiem do spadku libido. Zawarty w nim alkohol niekorzystnie wpływa na układ krążenia, który jest niezwykle ważny w tej sferze. Ponadto piwo powoduje także zaburzenia w gospodarce hormonalnej, obniża bowiem poziom testosteronu. Napój ten zawiera także estrogeny pochodzenia roślinnego (żeńskie hormony), co dodatkowo potęguje jego negatywny wpływ. Co więc wybierasz: zdrowy seks czy niezdrowe piwo?