Agnieszka Zimmermann: Dieta witariańska polega na spożywaniu świeżych warzyw i owoców. Jak sobie radzisz ze zdobywaniem jedzenia?
Dawid: Zabrzmiało, jakbym walczył o przetrwanie i z trudem zdobywał pokarm. Jak człowiek pierwotny (śmiech).
Przyznam szczerze, że tak o tym pomyślałam.
Nic nowego. Wielu ludzi tak wyobraża sobie ten styl odżywiania. Ale cóż, faktem jest, że czasem ciężko zdobyć warzywa i owoce. Najłatwiej jest oczywiście w okresie letnim. Czasem gorzej z ich jakością.
Kupujesz owoce i warzywa w marketach?
Jedynie owoce egzotyczne, które nie rosną w naszej strefie klimatycznej. Staram się kupować ekologiczne, niepryskane owoce od ludzi, którzy sprzedają na rynku swoje własne działkowe czy ogródkowe skarby. Fanatykiem w tym temacie jednak nie jestem, ale umówmy się - warzywa i owoce w marketach z ekologią mają niewiele wspólnego.
Od kiedy witarianizm zagościł w twoim życiu?
Na tę dietę przeszedłem w lipcu 2009 r. Okazało się, że wybrałem okres idealny: było lato, a świeżych owoców i warzyw pod dostatkiem.
Co wywołało zmianę w twoim sposobie żywienia?
Przeczytałem tekst w internecie. Nie pamiętam nawet dokładnie jego treści, ale tak na mnie wpłynął, że z miejsca postanowiłem nie jeść mięsa.
I to był początek zmian.
Z czasem skierowałem się ku weganizmowi, później - witarianizmowi. Ten ostatni wynikał już chyba z potrzeby organizmu. Organizm sam po kolei odrzucał kolejne jedzenie.
Jak to: odrzucał?
Na przykład zjadłem ser żółty, po którym mnie mdliło i gorzej się czułem. Innym razem słodycze: zjadłem kilka ciastek wieczorem, a następnego dnia czułem się jak na dużym kacu. Organizm sam mi mówił, co jest dla niego złe, a ja za tym szedłem. W taki sposób eliminowałem z diety kolejne produkty.
A czy ta dieta cię nie nudzi?
Jem to, na co mam ochotę. Chcę jabłko, to je jem. Najważniejsza jest jakość jedzenia. Jeśli owoc jest świeży, ekologiczny, niepryskany, to ma pełno witamin. Dodajmy do tego warzywa, trochę orzechów i organizm dostaje wszystko, czego potrzebuje. Robię sobie okresowe badania i wszystko jest w porządku. Poza tym czuję się dobrze. Jedynym suplementem jest u mnie wit. B12.
Co witarianizm zmienił w twoim życiu?
Poprawił mi się stan skóry. I to zdecydowanie. Wcześniej miałem problem z trądzikiem. Lata "leczenia", różne maści, krople, żele, toniki, nawet antybiotyki nic nie pomogły. Pewna dermatolog powiedziała mi nawet, że jestem uczulony na słońce i muszę go bezwzględnie unikać. A ja zmieniłem dietę i okazało się, że pryszcze zginęły. Oczywiście nie mam też żadnego uczulenia. Ponadto poprawiła się jakość mojego życia, mam lepsze samopoczucie i kondycję.
Rozmawiała Agnieszka Zimmermann
Więcej o witarianizmie można poczytać na blogu mojwitarianizm.pl, którego Dawid jest autorem.