A A A

Zachowaj zdrowie w podróży

data dodania: 09.05.2012

Informacje
Autor: Marta Kuczyńska
Data dodania: 09.05.2012

Tagi: barbara meder, władysław grodecki, rady podróżników, zdrowie w podróży, zdrowe podróżowanie

Dwoje doświadczonych podróżników, dwa różne poglądy na zdrowe podróżowanie. Szczepić się czy nie, korzystać z farmaceutyków, czy raczej wybrać zioła? Przeczytaj wywiad z Barbarą Meder i Władysławem Grodeckim i zdecyduj sam.

Zobacz galerię

Barbra Meder - ważne szczepienia ochronne

Barbara Meder - Z wykształcenia inżynier mechanik a także informatyk. Z zamiłowania: podróżnik, wydawca, fotoreporterka. Uhonorowana licznymi nagrodami i wyróżnieniami za swoje osiągnięcia i oddanie fotografii. Autorka książek „Babcia w Afryce”, „Babcia w pustyni i puszczy”. Poniżej podróżniczka w swoim kajaku o nazwie „Vitamin Sea”.

 

 

 

 

 

 

 

Władysław Grodecki – żadnych lekarstw!

Władysław Grodecki – kartograf, przewodnik i pilot turystyczny. Po świecie wędruje od ponad 30 lat. Zwiedził wszystkie kontynenty, no, może poza Antarktydą (jeszcze!). W ciągu ostatnich 10 lat odbył 4 wielkie wyprawy, w tym 3 dookoła świata. Na zdjęciu poniżej Pan Władysław w Kapadocji.

 

 

 

 

 

 

 

Jak dbacie Państwo o swoje zdrowie podczas dalekich, egzotycznych wypraw?

B.M. - Przed każdą podróżą, szczególnie do krajów tropikalnych, trzeba wziąć pod uwagę trzy podstawowe elementy: szczepienia ochronne, ryzyko malarii oraz ryzyko biegunki.

Dla ochrony zdrowia, przed podróżą przyjmuję wiele ochronnych szczepionek według szczegółowych zaleceń lekarskich, zmieniających się w zależności od kraju i czasu planowanej podróży. W Afryce prawie przez cały rok zażywałam tabletki przeciw malarii. Pomimo tego, zachorowałam w Malawi, ale objawy tej grożącej śmiercią choroby, były łagodniejsze, dzięki odporności zdobytej przez brane leki. Brak zabezpieczenia przed malarią kosztował wielu podróżników nawet życie, w tym dla mnie nieodżałowaną i bardzo mi bliską Kingę Choszcz.

W. G. - By realizować założony cel wyprawy trzeba być sytym, wypoczętym i zdrowym. Zmęczenie, głód i brud są najlepszymi sojusznikami różnych chorób. Dbam o to by organizm był dostatecznie odporny, by nie ulec chorobie, a jeśli jednak ulegnie, by sam ją zwalczył. Rzadko korzystałem z pomocy miejscowych lekarzy, jednak oni lepiej znają miejscowe choroby i sposoby ich zwalczania niż Europejczycy. Przekonałem się o tym w czasie wyprawy dookoła świata 1999/2000. Pół roku po powrocie z poprzedniej wyprawy, na lewej stopie pojawiła się czerwona krosta. Bardzo szybko się powiększała, a obok pojawiały się nowe. Po dwóch tygodniach poza twarzą i piersią, krostami pokryło się całe ciało. Wyjechałem za granicę z lekko zaleczoną chorobą. Żadne leczenie w USA nic nie pomogło. Później leczyli mnie lekarze przyklasztorni w Indonezji i lekarz rządowy w Malezji. Kompletnie wyczerpany dotarłem do Puri w Indiach i tuż przed opuszczeniem tego świętego miasta hinduizmu, O. Marian Żelazek kazał zawieść mnie do swojego prywatnego lekarza. Ten wziął ogromną lupę i spojrzał na lewe udo oraz prawe przedramię, po czym zapytał o poziom cukru. Następnie wypisał receptę i udaliśmy się do apteki. Tabletki i zapisana maść sprawiła, że po roku choroby natychmiast znikły krosty i zdrowy wracałem do kraju!

Czy są jakieś reguły, na przykład jadąc do Afryki zaopatrzenie się w jeden specyfik, a z kolei wybierając Azję czy Europę – drugi?

B.M. - Podróż zarówno do Afryki i do Europy może mieć wielkie zróżnicowanie. Zdecydowanie Afryka daje największe wyzwania medyczne, szczególnie malaryczne, ale wszystko zależy od długości i warunków podróży. W Afryce jest ponad 50 krajów, których nie wolno ujednolicać. Nie można dać jednej rady na cala Afrykę lub na całą Europę. Na obu kontynentach mogą być bardzo duże wyzwania medyczne, a przygotowanie się do nich ogranicza panikę w przypadku choroby i spokojne zakończenie podróży.

W.G. - Ani w kraju, ani za granicą nie używam żadnych lekarstw. Nie zabieram z domu nawet alkoholu. Tylko raz w życiu się szczepiłem, a było to przed wielu laty, gdy jechałem na kontrakt do Iraku i byłem zmuszony to uczynić! Szczepienia osłabiają organizm. Uważam, że jeśli organizm zapadł na jakąś chorobę, sam powinien ja zwalczyć, a jeśli już muszę, to staram się leczyć ziołami.

Jakie jest najdziwniejsze lekarstwo z odległych krain, z którym się Państwo spotkali?

B.M. - Spotkałam się z wieloma przedziwnymi środkami leczniczymi, takimi jak zasuszone zioła, kości czy skóry zwierzęce, stosowane w lokalnej medycynie. Często są jedynymi, dostępnymi dla miejscowych. Ja jednak nigdy nie korzystałam z takiej egzotycznej pomocy, zawsze byłam samowystarczalna. Niemniej, tak jak w Polsce, przyłożenie listka roślinnego może ukoić ból i zmniejszyć stan zapalny. Ja w Australii w ogródku mam zwykły aloes w doniczce, który stosuje do smarowania na ukąszenie komarów lub innych insektów.

W.G.- Miałem szczęście poznać ks. Edmunda Szeligę w Limie, misjonarza, wielkiego Polaka, przyjaciela Indian. Gdy go kiedyś odwiedziłem w Limie, pokazał mi kilka odkrytych przez niego ziół leczniczych oraz słynną "vilcacorę”, tzw. koci pazur, lianę, świętą roślinę Inków. Blokuje ona rozwój wielu odmian raka. Tak jest świat urządzony, że jeśli jest na nim roślina trująca i nastąpi uszkodzenie ciała, to w pobliżu jest roślina, która zwalczy tę chorobę. Na biologię nie powinno się działać chemią, twierdził ks. Edmund.

Także w Ameryce Południowej zetknąłem się z innym, naturalnym lekarstwem - łojem z krowich pęcin przeciw oparzeniom.

Pani Barbaro, który z medycznych specyfików przyda się każdej kobiecie podczas wyprawy?

B.M. - Podczas wyprawy nie rozróżnia się medycznych specyfików dla kobiet i mężczyzn. Dla mnie zawsze bardzo ważne jest zachowanie czystości, częste mycie rąk. Nigdy nie używam do picia wody z nieznanego źródła, ale dopuszczam możliwość użycia wody nawet z kałuży - zawsze przy swoich dokumentach mam kilka tabletek oczyszczających na kilka litów wody.

Mieliby Państwo jedną złotą poradę dla podróżujących, którzy chcą zachować zdrowie w podróży?

B.M. - Od początku podróżowania do Azji, za poradą lekarską z lat siedemdziesiątych, zawsze staram się wypijać około 2-3 litrów płynów dzienne, głównie wody, ale z podziałem czasu około jednego litra rano, jednego litra wieczorem i reszty w ciągu dnia. To jest absolutna podstawa przeżycia wszystkich warunków. Ja zawsze mam z sobą lekką metalową butelkę na wodę. Butelki plastikowe mogą być zdradliwe, pęknięte, trudne do umycia i często stają się źródłem zarazków.

W. G. - Dokładnie przemyśleć program wyprawy. Dbać o higienę ciała, a szczególnie myć ręce przed posiłkiem. W tropiku pić tylko wodę przegotowaną lub z pewnego źródła, spożywać posiłki, które sami przygotowujemy, lub są przygotowywane w naszej obecności. Myć i obierać owoce. Jeść tylko te, które rosną w danym kraju.

Komentarze użytkowników