bezglutenowa i ta i owa

Mam na imię Agata i jestem caliakiem, a raczej celiaczką. Blog powstał z myślą o osobach, którym trudno odnaleźć się w nowej rze

Mam na imię Agata i jestem caliakiem.

Dodany: 15.04.2011, 10:19; komentarze (1)

Roleski

Jestem uradowana. Po przejrzeniu kilkunastu odmian musztardy w markecie, znalazłam bezglutenową firmy Roleski. Sarepska. Intuicyjnie szukałam takiego rodzaju, który teoretycznie jest najbardziej znany i po prostu "schodzi". Sarepska była strzałem w dziesiątkę. Jest certyfikowana i jest już w mojej lodówce. A ja jestem po kolacji. Ser żółty z musztardą. Mniam! Nie jadłam kilka lat....Polecam.

Dodany: 04.04.2011, 12:12; komentarze (0)

Wiosna

Pierwsze wiosenne ciepłe dni przyczyniły się do znienawidzonego zjawiska jakim jest katar. Było to czas temu jakiś. Zawiało mnie i tyle. Katar był straszny, ale dało się przeżyć. Tak sobie myślę, że to wielkie szczęście, że właściwie nie choruję. Omijają mnie grypy i inne dziadostwa. Katar chorobą nie jest.
W tym roku ptasią ani świńską grypą nie straszono nas ponad miarę. Na mnie straszenie nie robi wrażenia. Nie szczepię się przeciw tym cholerstwom i już.  W domu śmieją się ze mnie, że dla mnie wypicie jogurtu, który ma w sobie ileś milionów bakterii jest niewykonalne. (jogurty zwyczajnie mi nie wchodzą...za zimne, za skomplikowane i po ich wypiciu zawsze mam poranny katar)
Nie dałabym sobie wstrzyknąć żadnej nieznanej substancji- zwłaszcza jeśli byłoby to nakazane przez np. prawo albo państwo. Z tego samego powodu w życiu nie miałam w ustach papierosa i stronie mocno od alkoholu.
Bardzo zdrowy tryb życia prowadzę. Ot, co!
Teraz mam obawy dotyczące GMO, wymierania pszczół i napromieniowania po awariach w Japonii. Ekolog ze mnie się robi.

Dodany: 14.03.2011, 23:27; komentarze (0)

Zęby

Tiaaa....wróciły moje problemy z zębami. Kiedy byłam mała leczono mnie  na wszystko bez konkretnej diagnozy antybiotykami. Już jako nastolatka miałam zniszczone zęby, mimo starannej higieny jamy ustnej. Mój dentysta sadysta podjął się trudnej pracy (ale za to jak płatnej hehe) naprawienia tego i owego. Udało się. Jednak zęby nie włosy- nie odrastają. Coś zbudowanego z czasem niszczeje i tak jest tez z moim uzębieniem.
Wczoraj przy wieczornej toalecie nicią dentystyczną pozbawiłam się korony na górnej dwójce. Na szczęście jest porcelanowa i na szczęście jej nie połknęłam, więc może wystarczy ją zamocować. Oczywiście nie mam czasu iść do lekarza, bo moja praca polega na pracy z umówionymi na godzinę klientami, którzy czekają na wizytę dwa tygodnie. Czuję się nie w porządku kiedy muszę ich odwoływać. Póki czegoś nie wymyślę zostaje mi świecenie dziurą lub zaprzestanie uśmiechania.
Powietrze dmucha i jeść się boję...same kłopoty.

Dodany: 10.03.2011, 10:38; komentarze (0)

Ogóreczki kiszone

Smaczny obiadek. Karkóweczka i ryż. Plus ogórek. Kiszony. Wielki. Bardzo smaczny. Pół godziny po obiedzie było "po obiedzie". Takiej akcji-reakcji dawno nie miałam. Wieczorem w pewnym telewizyjnym programie o zdrowiu, w odcinku O ZUPACH dowiedziałam się, że ogórki działają oczyszczająco. Tia...oczyściło mnie ze śniadania i obiadu, a jelito będzie czyste do śniadania.
Mało tego. Dowiedziałam się, że ogórki kiszone raczej zawierają gluten, bo do staropolskiej kiszonki  z ogórasami dodaje się chleb, by kisły szybciej. No i mam naukowe wyjaśnienie dzisiejszej ogórkowej wpadki.

Dodany: 08.03.2011, 23:09; komentarze (0)

Wyniki

Ze sklepu nie zadzwonili. Zadzwoniłam i zgłosiłam swoje uwagi. Pani przyjęła do wiadomości i podziękowała. Hmm...podziękowanie zamiast przeprosin- niezłe. Niech im będzie. Kolejna paczka będzie z nielubianego bezglutenu, bo koniecznie chcę mieć wydaną przez nich książkę z przepisami bezglutenowymi.

Mój kochany pan doktor (doktor Piotr, dzięki któremu mam diagnozę i mnie uratował) ucieszył się na mój widok i zlecił wszelkie możliwe badania krwi.
Jestem już po, mam wyniki, nie ma się do czego przyczepić.
No, w zasadzie troszkę jest do czego. Cholesterol. Tragedii nie ma. HDL niższy o 2(coś tam) a LDL wyższy o 4. Niby już nie norma, ale trudno mówić o podwyższonym lub zaniżonym.

Przy takiej diecie lepiej nie będzie.

Po pierwsze:nie lubię surowych owoców i warzyw- uraz psychiczny po tym jak przez kilka lat źle się czułam po zjedzeniu surowizny.
Po drugie: gotowane mięso "kłuje mnie w ząbki".Jest nijakie i niesmaczne. A drób nafaszerowany hormonami. Inne mięso też, ale jakoś gotowanego mięsa nie znoszę.
Po trzecie: jem sporo produktów smażonych.
Po czwarte: jem słodycze.
I cholesterol powoli szlag trafia. Trudno. Na coś trzeba umrzeć.

Dziś Środa Popielcowa. Mój ulubiony kolega mówi w takich dniach, że mnie żaden post nie powinien obowiązywać, bo będę pościć do końca życia. No niby tak.

1