Zawsze chciałem, ale nie złożyło się. żona chora w domu, choć wierzymy, że raka juz pokonaliśmy, ale ciągle mam w pamięci osoby, które ona spotkalismy na swojej drodze - podczas odwiedzin w szpitalu, hospicjum.
Taki wolontariusz to zbawienie dla chorego. Czytałem o taki, którzy po prostu sa obok. I to wystarczy. Jeśli są tu jacyś, składam Wam gratulacje i podziękowania w imieniu tych wszystkich, którzy nie zdążyli...