Heh wrócił sezon na chorowanie, to i temat się ożywił. Ja polecam sprawdzone i moim zdaniem najlepsze leżenie w łóżku, przykrytm po uszy (dosłownie), popijanie harbety z miodem i kieliszkiem czegoś mocniejszego i wypocenie choroby. Serio, taka kuracja potrafiła postawić mnie przez dobę na nogi. Ale uwaga: trzeba się tak spocić, że pościel i piżama są do wymiany!!!! Wytrwałości, to naprawdę pomaga :)