Jestem zdania, po wielu lekturach na temat pamięci, że znacznie skuteczniejsze jest ćwiczenie się w pewnych technikach zapamiętywania (mnemotechniki), niż ogólne ćwiczenie pamięci. Ten, kto rozwiązuje krzyżówki, albo gra świetnie w szachy, wcale nie musi być świetny w zapamiętywaniu listy zakupów. Zapamiętywanie jest pewną umiejętnością i tą umiejętność można poprawiać, ale na konkretnym zadaniu, a nie w sposób globalny. Jeśli ktoś chcę wygrać wyścig kolarski, to powinien przede wszystkim trenować technikę jazdy na rowerze, a ćwiczenia ogólne, pośrednie (siłownia, gimnastyka) są jedynie wspomagającymi. Podobnie jest z pamięcią. Jeśli ktoś na co dzień ma problem z zapamiętywaniem nazwisk oraz zapomina, co ma kupić w sklepie to powinien skupić się na technikach, które pozwalają zapamiętywać nazwiska i zakupy. Opiszę, przykładową technikę, jak zapamiętać listę zakupów. Potrzebne są: mleko, jaja, chleb, pomidory, mydło, proszek do prania, sznurowadła do butów, cukierki. Każda technika pamięciowa bazuje na założeniu, że słowa są znacznie trudniejsze do zapamiętania, niż obrazy oraz, że do zapamiętania rzeczy nowych należy wykorzystać już posiadaną wiedzę oraz to, że wyobraźnia świetnie wspomaga zapamiętywanie. Co więc robimy? Wyobrażamy sobie historyjkę: Budzimy się rano, otwieramy oczy, a w naszym pokoju stoi krowa (mleko), która radośnie zjada nasze kwiatki z parapetu i jeszcze do tego mówi do nas – dzień dobry! – po takiej pobudce szybko zrywamy się z łóżka, chwytamy za klamkę, ale zamiast gałki okazuje się nią być jajo (mamy je kupić), które pęka w naszej ręce, zimne i maziowate ocieka po dłoni, mamy ochotę szybko ją umyć; jakoś udaje się otworzyć drzwi, podążamy w kierunku łazienki, ale w naszym własnym domu do toalety utworzyła się kolejka, nie byle jaka. W kolejce stoją biali od stóp do głów piekarze (chleb) i wszyscy mówią, że oni też mają prawo skorzystać z łazienki. Co poradzić, udajemy się do kuchni, mamy ochotę coś zjeść, otwieramy lodówkę, z której wysypuję się pół tony pomidorów (kolejny punkt zakupów). Pod ich naporem przewracamy się na ziemię, a nasza piżama jest już cała czerwona… ciąg dalszy proszę sobie wymyślić. W literaturze tą metodę określa się łańcuszkową metodą skojarzeń. Inne popularne mnemotechniki to rzymski pokój, akronimy i akrostychy, metoda zakładkowa, rymowanki. Idea jest jednak jedna – najpierw mamy konkretny materiał do zapamiętania – potem wymyślamy metodę do jego opanowania. Ćwiczenie pamięci w ogóle jest mało efektywne. Jeśli ktoś lubi grać w szachy, lubi czytać literaturę fantastyczno-naukową, zna się na markach samochodów, całą to wiedze może wykorzystywać na co dzień. Im więcej wiemy, tym więcej możemy zapamiętać, bo mamy więcej możliwości tworzenia skojarzeń pomiędzy rzeczami nowymi, a tym co już znamy. Nie ma jednak sensu próbować poprawić naszą pamięć w każdej dziedzinie (a pomijam kwestię, czy jest to w ogóle możliwe) skoro na co dzień wykorzystujemy ja w wąskim zakresie. Nie można przecież być wybitnym sportowcem, można być jedynie wybitnym lekkoatletą, koszykarzem, szczypiornistą, lub opanować kilka z tych dziedzin.